← Wszyscy twórcy
Twórca

Agnieszka Sobała

Malarstwo

Agnieszka Sobała — Malarstwo

Obrazy pełne światła

Światło między drzewami. Cisza podczas spaceru. Brzozy, obok których ktoś inny przeszedłby bez większego zastanowienia. Agnieszka patrzy trochę dłużej. Zapamiętuje kolor, nastrój, moment. A później część z tego trafia na płótno.

Maluje od kilku miesięcy. Bez wielkiego planu, bez długo przygotowywanego początku. W pewnym momencie po prostu poczuła, że chce tworzyć. Dziś jej dom jest jednocześnie pracownią - z pędzlami, farbami i rozpoczętymi obrazami, przy których, jak sama mówi, reszta świata na chwilę przestaje istnieć.

W jej pracach jest dużo natury i koloru, ale gdy przyjrzeć się im bliżej, wciąż powraca jeden motyw: światło. Nie tylko to padające na drzewa i krajobraz. Dla Agnieszki oznacza ono również nadzieję, spokój i umiejętność dostrzegania piękna w zwyczajnych chwilach. Podobnie jest z brzozami. Maluje je wielokrotnie, a jednak za każdym razem inaczej. Stały się dla niej symbolem wytrwałości i odradzania się.

Jest też Śląsk. Agnieszka pochodzi z Chorzowa, a Chorzów i Katowice są miejscami jej codzienności i rodzinnej historii. Co ciekawe, Śląsk nie musi pojawiać się na jej płótnach dosłownie, żeby był w nich obecny. Jest raczej w sposobie patrzenia - w przekonaniu, że piękno może istnieć obok trudnych historii, a siła nie wyklucza wrażliwości.

Artystyczna historia Agnieszki dopiero się zaczyna. I może właśnie dlatego chcemy pokazać ją teraz - nie wtedy, gdy za jej nazwiskiem będzie już długa lista wystaw i lat doświadczenia, ale w momencie, kiedy wszystko jeszcze się tworzy.

Bo „Śląsk Tworzy” jest również o tym. O ludziach, którzy pewnego dnia zaczynają słuchać tego, co od dawna albo zupełnie od niedawna domagało się wyrażenia.

Zacznijmy nie od malarstwa. Kim jest Agnieszka? Jak opisałabyś siebie w kilku zdaniach?

Jestem osobą wrażliwą i uważną. Zachwycają mnie rzeczy, które dla wielu są zwyczajne: światło między drzewami, cisza lasu czy zmieniające się pory roku. Lubię obserwować świat i szukać w nim piękna. Jestem też mamą, a historia mojej rodziny związana jest ze Śląskiem. Jestem bardzo konsekwentna, jeśli chodzi o realizację swoich marzeń.

Malarstwo pojawiło się w Twoim życiu stosunkowo niedawno. Jak to się zaczęło?

Na poważnie zaczęłam malować od niedawna i nie było to zaplanowane. Zawsze czułam wrażliwość na piękno i naturę, ale długo nie przypuszczałam, że sama zacznę malować. W pewnym momencie po prostu poczułam, że chcę tworzyć. Bardzo szybko malarstwo stało się ważną częścią mojego życia. Od tamtej pory tworzę intensywnie i dziś trudno mi wyobrazić sobie życie bez malowania.

Pamiętasz moment, w którym pomyślałaś: „to jest moja droga”?

Nie było jednego konkretnego momentu. To raczej cały proces odkrywania siebie. Z każdym kolejnym obrazem coraz mocniej czułam, że właśnie to chcę robić.

Co najczęściej sprawia, że pojawia się pomysł na nowy obraz?

Inspirują mnie natura, światło i emocje. Często wystarczy spacer, promienie słońca i chwila ciszy, żeby narodził się nowy obraz.

Światło bardzo często pojawia się, kiedy opowiadasz o swoim malarstwie. Co właściwie dla Ciebie oznacza?

Moje obrazy są o nadziei, ciszy i odnajdywaniu piękna w codzienności. O świetle - nie tylko tym, które oświetla krajobraz, ale też tym, które każdy z nas nosi w sobie.

A brzozy? One również wracają w Twoich pracach.

Brzozy stały się dla mnie symbolem wytrwałości i odradzania się. Chociaż maluję je wielokrotnie, nigdy nie są takie same. W ogóle nieproszone wracają do mnie światło, cisza i natura.

Jesteś z Chorzowa. Jakie miejsca na Śląsku są Ci szczególnie bliskie?

Najbliższy jest mi właśnie ten kawałek Śląska - Chorzów i Katowice. To miejsca związane z historią mojej rodziny i z moim codziennym życiem. To tutaj znajduję inspirację do tworzenia.

Twoje obrazy są pełne koloru. Myślisz, że dorastanie na Śląsku i jego kontrasty miały wpływ na Twoją wrażliwość?

Tak. Dorastając na Śląsku, nauczyłam się, że siła i piękno często idą w parze z trudną historią. To sprawiło, że dziś szukam w naturze światła, nadziei i odrodzenia. Myślę, że właśnie dlatego moje obrazy są pełne kolorów.

Marzysz też o obrazie, który jeszcze mocniej połączyłby te dwa światy - naturę i Śląsk.

Tak. Marzę o obrazie, który połączy historię, śląskie korzenie i naturę w jednej opowieści. Czuję, że ten obraz jeszcze we mnie dojrzewa.

Jak wygląda miejsce, w którym powstają Twoje obrazy?

Moją pracownią jest mój dom - pełen pędzli, farb i rozpoczętych obrazów. Kiedy zaczynam tworzyć, cały świat przestaje istnieć.

Co wtedy czujesz?

Przede wszystkim spokój i skupienie. Czas przestaje mieć znaczenie. Jestem całkowicie obecna w tym, co tworzę. Czasem pojawia się też wzruszenie oraz wdzięczność, że mogłam zamienić emocje w coś, co można zobaczyć. Malowanie daje mi wewnętrzny spokój i poczucie spełnienia.

Czyli Twoje obrazy są bardziej zapisem emocji niż tego, co widzisz?

Zdecydowanie. Świat i wspomnienia są dla mnie inspiracją, ale na płótnie zostaje przede wszystkim to, co czuję. Dzięki malowaniu mogę wyrazić to, czego czasem nie potrafię powiedzieć słowami. Dlatego tworzenie jest dla mnie przede wszystkim rozmową.

A co dzieje się, kiedy ktoś patrzy na Twój obraz i odczytuje go zupełnie inaczej, niż Ty?

Nigdy nie oczekuję, że ktoś zobaczy dokładnie to samo co ja. Wręcz przeciwnie - cieszę się, kiedy odnajduje w moich obrazach własne emocje i znaczenia. Wówczas między obrazem a odbiorcą rodzi się prawdziwy dialog.

Mimo że malujesz od niedawna, jest już moment, z którego jesteś szczególnie dumna?

Najbardziej jestem dumna z momentu, w którym odważyłam się pokazać swoje obrazy innym. To dało mi siłę, żeby iść dalej.

Co malowanie zdążyło zmienić w Twoim życiu przez te kilka miesięcy?

Sprawiło, że stałam się spokojniejsza i bardziej świadoma siebie. Pokazało mi też, że nigdy nie jest za późno, żeby odkryć swoją pasję i zacząć spełniać marzenia. Na początku szukałam swojego sposobu wyrażania siebie, a dziś coraz częściej maluję to, co naprawdę czuję. Myślę, że dopiero zaczynam swoją drogę.

Gdybyś miała wybrać jeden kolor, który opisuje Cię właśnie teraz, jaki by to był?

Złoty. Nie dlatego, że jest wyrazisty, ale dlatego, że kojarzy mi się ze światłem. Dziś właśnie światło najbardziej mnie inspiruje.

Na koniec dokończ zdanie: „Tworzę, bo…”

Tworzę, bo wierzę, że obraz potrafi zatrzymać człowieka na chwilę i przypomnieć mu o pięknie, które często umyka w codziennym życiu.

Przed Agnieszką jeszcze wiele do odkrycia - własnych tematów, nowych kolorów, kolejnych sposobów opowiadania o tym, co dla niej ważne. Jej malarska droga dopiero się zaczyna, a wraz z każdym kolejnym płótnem coraz wyraźniej odnajduje w niej swój własny język.

Być może za jakiś czas pojawi się też obraz, o którym dziś mówi, że wciąż w niej dojrzewa - ten łączący naturę, historię i śląskie korzenie. A może po drodze pojawi się coś zupełnie nieoczekiwanego.

Jedno jest pewne - przed Agnieszką jeszcze wiele obrazów do namalowania. I jesteśmy bardzo ciekawi, co na nich zobaczymy.